SCENA II
Pani Podkomorzyna, pan Podkomorzy i Starosta
STAROSTA
prowadząc Podkomorzynę pod rękę
Com mówił wczoraj, powtarzam dziś rano.
Cóż, waćpani nie jesteś jeszcze przekonaną?
PODKOMORZYNA
z tonem sprzykrzonym
Jestem prawdziwie, milczÄ™ i wszystkiemu wierzÄ™.
STAROSTA
Nie dosyć na tym, bo to zapewne nieszczerze;
Trzeba wchodzić w uwagi, przyczyny, powody,
Tym sposobem przyjdziemy do zupełnej zgody.
Otóż tak, powiedziałem wczoraj na wieczerzy,
Że ta wojna, która się wokoło nas szerzy,
Potrwa - może się mylę - ale mniej lub więcej
Potrwa - lat osiemnaście i dziewięć miesięcy;
Potem zgodzą się, jak się każdy już zmorduje.
Bo zwyczajnie po wojnie pokój następuje.
PODKOMORZYNA
Tak dotychczas bywało. Lecz siadajmy, proszę.
siadają, Podkomorzyna nalewa kawę, wszyscy piją, jeden Starosta, trzymając w ręku, mruczy pod nosem, na boku
Ach, jakie ja też nudy z tym człekiem ponoszę!
STAROSTA
Waćpani nie pamiętasz wojny siedmioletniej;
Właśnie wtenczas, gdy umarł syn mój małoletni,
Pamiętam, że trybunał sądziłem w Piotrkowie:
Kasztelan był marszałkiem, niech mu Bóg da zdrowie
Pani Wojewodziny sądziliśmy sprawę,
Nie wiem, o dożywocie, czyli o zastawę,
Kiedy przyszła wiadomość, że pokój zawarty.
Ja właśnie u Marszałka grałem wtenczas w karty;