SCENA V

Podkomorzyna, Walery, Podkomorzy, Starosta

STAROSTA
A, waćpaństwo tu macie kolokwia osobne!
Może przeszkadzam?

PODKOMORZYNA
Owszem, jesteśmy mu radzi

STAROSTA
do Podkomorzyny
Kłóciłem się z mężulkiem, i cóż to poradzi?

PODKOMORZY
Ja się na moim zdaniu nie zwykłem zasadzać,
Nawet o polityce nie chciałbym już gadać.

STATOSTA
Wszak, co dziś przyszło z poczty, już zgadłem we wtorek
postrzegając Walerego
A, jakże mi się miewa mój legislatorek?
Cóż tu waćpan przede mną ustawicznie zmykasz,
Przechadzasz się w zamysłach, ud ludzi unikasz!
Może jeszcze i w domu komponujesz mowy?
Cóż tam, prędko będziemy mieli sejm gotowy?
z zgrozą
Godziłoż się w tym rządzie o sukcesji gadać?
I gorszyć jeszcze naród, i w tym się go badać?

WALERY
Naród jest panem naszym, wie, co pożyteczne,
Co dla kraju szkodliwe, a co jest beśpieczne.

STAROSTA
Naród u takich rzeczach gadać nie powinien!

WALERY
Ale kiedy chce gadać, ja temu nie winien.
do matki
Smutne uczucia moją napełniają duszę;
Mój żal i moją rozpacz już mu odkryć muszę.

PODKOMORZYNA
Wstrzymaj się! moglibyśmy rzecz całą zepsować.
Trzeba go ułagodzić, z wolna postępować.

STAROSTA
Jakież on tajemnice waćpani odkrywa?
Radzę, niech się z materią taką nie odzywa,
Bo okrutnych przypadków ja sam świadkiem byłem.

NR: WQPJBQM WJXQKKM WJVBVZM WQKZGQM WQBJZKM